poniedziałek, 19 czerwca 2017

XXI wieczny dekadentyzm


Nie chcę przez ten post wyjść na pewnego rodzaju materialistkę, więc nie odbieraj tego proszę w ten sposób. Nie jest też to post poświęcony wylewaniu moich żali, po prostu chcę poruszyć pewien ciekawy temat - a konkretniej - prowadzenie fanpage. Zapraszam :)

Z głównego założenia jest to strona zrzeszająca fanów - lub jak kto woli - osób lubiących kogoś lub coś. W sumie założyłam ten fanpage, ponieważ w początkowych planach chciałam po prostu dzielić się z innymi życiem mojego długo wyczekiwanego psa, który jest spełnieniem moich marzeń. Na początku tak było. Publikowałam, publikowałam, strona zdobywała "lajki", coraz więcej osób interesowało się życiem mojego małego czarnego szczęścia. W tym przypadku powiedzenie "Im więcej mamy, tym więcej chcemy" sprawdziło się doskonale, ponieważ muszę przyznać kolokwialnie to ujmując - "jarało" mnie to. W sumie muszę przyznać, że był to pewnego rodzaju wyścig szczurów, kto będzie lepszy, pamiętam jak z dziewczynami "ścigałyśmy" się o to, czyj pies zdobędzie więcej łapek, więcej komentarzy, więcej subów. Patrząc na to z "dorosłego" punktu widzenia, po dość sporym czasie muszę powiedzieć, że to było głupie. Głupie i chore. Zależało mi na głupich wirtualnych obrazkach, zamiast cieszyć się prawdziwym życiem z Xeną. Moje życie skupiało się na pilnowaniu by "nie pokazać przypadkiem za dużo", na idealizowaniu mojego psa, jaki to on jest bezbłędny, jaki idealny. Wolne żarty. Nikt nie jest idealny. Ani ja, ani ty, ani mój, ani twój, ani niczyj pies. Nikt.

Żyjąc w sieci możemy wiele rzeczy ukryć, wyciąć najgorsze kadry i zostawić te najpiękniejsze. Ale... co jeśli przyjdzie komuś wystąpić, pokazać się na żywo? Co wtedy? "To przez to otoczenie!", "To przez te psy!", "To przez to!", "To przez tamto!".

Tłumaczeń nigdy za mało, zawsze się jakieś znajadzie. Ale czy o to chodzi w życiu? By być na pozór "idealnym"? Zastanówmy się...

Przez większość mojego wspólnego życia skupiałam się na tym, by mój pies miał milion obroży, smyczy, szelek, bo przecież to potrzebne by być na czasie, by być popularnym... Ale czy to jest szczęście dla psa? Czy psu to robi różnicę czy chodzi w fioletowej, różowej czy diamentowej obroży? Nie. To samo tyczy się szelek. Pomińmy kwestię komfortu, bo jest dość indywidualny temat, ale zwróćmy uwagę na te poruszone przeze mnie wzory. Psu to nie robi naprawdę różnicy... kiedyś psy chodziły w jednej skórzanej obroży przez całe życie. Często też na jednej smyczy, jeśli nie uległa zniszczeniu. A mój pies? Pierdyliond wszystkiego, bo przecież to do tamtego, to do tego. Fakt. Żyjemy w świecie konsumpcjonizmu, ale czy przekładanie "ładności", "fajności" ponad normalne funkcjonowanie nie jest czymś złym? Czy współczesny świat do tego nie zmierza? No właśnie.

Przez dłuższy czas nie udziałam się na stronce lub udzielałam się w dość znikomym stopniu. Doszłam w tedy do wniosku, że to nie ma sensu. Że ja nie mam tyle siły, by starać się na siłę komuś spodobać, by ktoś mnie na siłę polubił. Zawsze byłam inna. Miałam inne zainteresowania niż moi rówieśnicy. Czasem bywam wkurzająca. Ok. Ja to wszystko wiem i rozumiem. Widzę swoje wady i zalety. Ale przechodząc do tego do czego dążę w tym moim monologu - jad.

Nie wiem dlaczego ludzie tak bardzo plują jadem w innych ludzi. Owszem, zdarzają się wyjątki. Ale jakby nie było spora część społeczeństwa, zwłaszcza młodego jest bardzo jadowita. Są to najczęściej egocentrycy i "pępki świata", którzy uważają, że wszystko im się należy przyniesione na tacy, a osoby, które coś robią i próbują coś osiągnąć, trzeba tym jadem otruć. Bo jak to?! Oni?! Ten "plebs" ma coś osiągnąć?! Nie pozwólmy na to!

Swego czasu gdy stronka była na "topie" miałam wielu przyjaciół, choć wydaje mi się, że to słowo powinno być w cudzysłowie, bo co to za przyjaciel, który lubi Cię tylko dlatego, bo twoja strona jest na czasie? No właśnie.

Dla wielu osób liczą się też tylko papierki. Nieraz dostawałam po głowie, bo mój pies nie ma papierka, więc jest gorszy. Nigdy nie postrzegałam tak mojego psa. I nie postrzegam też tak osób, które mają psy rasowe. Uważam, że każdy pies, każde stworzenie jest tak samo kochane bez względu na rasę, płeć i wiek...

Reasumując. Chciałam w tym poście przekazać krótkie hasło - Carpe diem.

Życie nie zostało nam dane na wieczność. Nie podcinajmy skrzydeł, nie plujmy jadem. Traktujmy innych tak jakbyśmy chcieli być traktowani. Po prostu pokochajmy siebie nawzajem. Nie kategoryzujmy. Nikt nie jest ideałem. Nie bójmy się swoich wad. Nie kryjmy ich. Po prostu... Żyjmy!

Miłego dnia! 😉

0 komentarze:

Prześlij komentarz