Wiosenny wypad nad "Wielką wodę"


Cześć i czołem! Miniony weekend spędziłyśmy dość aktywnie, więc postanowiłam zrobić wpis w naszym internetowym pamiętniku. Zapraszam do czytania! ;)

Zacznijmy od początku weekendu, czyli rzecz jasna soboty - choć niektórzy uważają za początek weekendu popołudnie piątku, no nic nieważne. :D

W sobotę miałyśmy w planach pojechać nad wielką wodę, ale los tak chciał, że moja opona postanowiła się przebić (już 2 raz! 👿) i zanim doczłapaliśmy się do sklepu (bo przecież flaka się tak ciężko prowadzi xddd) i zanim Pani znalazła dętkę to chwilę się zeszło... Później wymiana zajęła trochę czasu... Ale za to piesek trochę na działeczce pobiegał :) 
Finalnie nie pojeździliśmy zbyt wiele, ponieważ słońce zaszło, stało się zimno i wietrznie, więc sobie darowaliśmy wypad nad "wielką wodę", bo to nie miało najmniejszego sensu... :/ Mimo wszystko, pojeździliśmy po pobliskich dróżkach, gdzie Xena mogła być spuszczona, więc pobiegała troszkę przy rowerze. 
Wiecie co jest najśmieszniejsze podczas jazdy na rowerze, gdy Xena biegnie? To, że ona nadaje tempa! Ja jadę spokojnie, toby jej nie zmęczyć za bardzo, bo to ma być przyjemność, a nie męki, a ona przyśpiesza, bo - przecież pańcia jedzie za wolno! :P



W niedzielę nasza aktywność była ciut większa - dotarliśmy w końcu do celu ;)
I w sumie nadrobiliśmy też dzień poprzedni, ponieważ  wróciliśmy na około i zrobiłyśmy +7 km więcej niż normalnie byśmy wracali. Zawsze coś ;)
Xenka - jak tradycja obowiązuje - pobiegała przy rowerze, ale też połaziłyśmy po lesie trochę (iglastym na szczęście, więc nie było kleszcze na kleszczu *uf*), ale też postanowiliśmy (czyt. jap postanowiłam) sprawdzić czy się da obejść "Ankę" - bo tak to jezioro się zwie - dookoła. Jeżdżę tam od dziecka, ale nigdy jakoś tak nie przechodziłam na około - trzeba nadrobić stracone dzieciństwo! :P
Generalnie nie mamy zbyt wiele do opisywania, nie chcę się powtarzać, więc po prostu wrzucę zdjęcia ;)  *jakiś konsensus umysłowy musi być :P*


Cieszymy się, że dotarliście aż tu ;) My już kończymy. Do napisania! ;*

Komentarze

  1. Hej. Gram nna Howrse pod loginem Milla123 i masz bardzo fajną suczkę. Gratki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Xena po prostu dba o dobre tempo i Twoja kondycję :D Na jednym zdjeciu (osmym od dołu) postawa przypomina trochę masywnego Amstaffa, chociaż mam wrażenie, że ona ni jest jakoś bardzo wysoka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Xena ma około +/- 28 cm w kłębie, ale zrobiła się dość masywnie zbudowana. Jak była papisiem i ogółem psią nastolatką (bo przecież ma już na ludzkie 36 lat! :O ), to była właśnie taka drobniutka, delikatniutka. Ale po skończeniu jakoś 2,5-3 lat zaczęła się rozbudowywać jej klata i tak już zostało. ;P

      Usuń
  3. My z Fuksem teraz walczymy ze strachem przed wodą. Jest już coraz lepiej, ale nadal ma problemy z wypłynięciem na głębszą wodę. Zabawki odpadają, bo pies za nimi nie szaleje, ale wpadłam na pomysł aby samej wejść do wody i może wejdzie za mną. To jedyne co mi pozostało i jeśli to nie zadziała to wodę musimy sobie niestety odpuścić. Dzisiaj będzie ten dzień, że razem z Fuksem wejdę do stawu i zobaczymy co się stanie :D Na razie jestem dobrej myśli.

    Pozdrawiamy!
    psy-z-potencjalem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecamy z czystym serduchem kapok. Xena bała się wchodzić dalej niż grunt, ponieważ kochane dzieci (czyt. niewychowane bachorki) muszą chlapać i akurat podchodzić tam, gdzie twój pies. Mimo, że plaża jest w ciul duża, to nie mogą iść metr dalej, tylko muszą centralnie być przy Tobie... :@ I była taka sytuacja, że nwm nawet ja sama jak, że woda jakoś poleciała, że Xena się zanurzyła na ułamki sekund, mimo, że jak to pies, ma ryjek nad wodą... Później bała się wchodzić... Kupiłam kapok - wciąż się trochę Xenka boi, ale jest niebo i ziemia! Mimo, że czasem muszę być centralnie przy niej i trzymać ją za kapok, a zwłaszcza gdy traci grunt pod łapkami, ale później już płynie, najgorszy jest właśnie ten moment gdzie kończy się grunt. U mnie pomysł z wejściem do wody podziałał, ale tylko wtedy gdy wszystkie osoby znane Xenie, które akurat były (czyt. ja i moi rodzice) weszli do wody, wtedy dopiero weszła, ale i tak się wahała... Polecamy kapok! Będzie dobrze, trzymajcie się!

      Usuń

Prześlij komentarz